Wstrzymał oddech i mogło kosztować go to życie
Bardzo nieodpowiedzialnym kierowcą okazał się 18-letni mieszkaniec miasta Warszawa, który cudem przeżył wypadek samochodowy. Jego przyczyną była mieszanka bezmyślności, braku wyobraźni i chęci zaimponowania współtowarzyszom.
Policja i pogotowie dotarli bardzo szybko na miejsce wypadku do którego doszło na drodze krajowej nr 1. Samochód osobowy zjechał ze swojego pasa, po czym z impetem wjechał w kamienne ogrodzenie domu mieszkalnego, odbił się bokiem i wbił się w drzewo.
Po zbadaniu kierowcy i pasażerów mogę jedynie powiedzieć, że nie byli oni pod wpływem alkoholu - powiedział komendant policji Jarosław Przykuć. Dalsze badania, które zostaną przeprowadzone w szpitalu mają na celu wykazanie, czy nie stosowali innych środków w tym farmakologicznych. Główną przyczyną była głupa kierowcy, który podjął zakład z jednym z pasażerów.
Jan Kowalski założył się, że przejedzie całą miejscowość wstrzymując powietrze. Do przejechania było trochę ponad pół kilometra. Dystans ten okazał się jednak zbyt duży i mężczyzna zemdlał w trakcie jazdy samochodem.
Mało brakowało, ale mogłoby się skończyć nieszczęściem - powiedział jeden z sanitariuszy. Pasażerowie odnieśli niewielkie obrażenia, jeden z nich wymaga hospitalizacji. Największe rany odniósł kierowca, ponieważ bezwładne ciało, nie mogło asekurować wypadku, nie wiele brakowało, a mógł z tego nie wyjść cało.
18-letni Jan Kowalski na chwilę obecną otrzymał mandat. Dalsze postępowanie będzie możliwe po wykonaniu ekspertyz oraz po ocenie stanu zdrowia hospitalizowanego pasażera.






Dodaj swój komentarz
Nikt jeszcze nie skomentował artykułu